Za regionalne nierówności w zdrowiu mieszkańców Polski winę ponoszą kolejne rządy

WOK/Rynek Zdrowia - 26-07-2020

W Polsce utrzymuje się duże zróżnicowanie regionalne pod względem długości życia. W przypadku mężczyzn ta dysproporcja sięga prawie 8 lat. Według danych NIZP-PZH za lata 2016-2018, najdłużej żyje statystyczny mieszkaniec Sopotu (78,1 lat), a najkrócej - powiatu nidzickiego (70,3). Eksperci wskazują na cały łańcuch przyczyn tego stanu rzeczy.

Za regionalne nierówności w zdrowiu mieszkańców Polski winę ponoszą kolejne rządy

- Wśród kobiet kobiet ta różnica jest jest mniejsza i wynosi 5,4 lat. Między 2016 a 2018 rokiem najdłuższym życiem cieszyły się mieszkanki Tarnobrzega (84,3), a najmniejszą długość życia pań odnotowano w Chorzowie - 78,9 lat - informował w ubiegłym roku prof. Bogdan Wojtyniak, zastępca dyrektora Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

Jakie są więc kluczowe czynniki wpływające na wciąż duże, geograficzne nierówności w zdrowiu w naszym kraju?

Nadal dźwigamy smutny spadek po transformacji
- Wykładnikiem wykluczenia w ochronie zdrowia nie musi być wyłącznie status ekonomiczny. Wiemy, że przy niedoborach kadr i problemach naszego systemu często tzw. kapitał kulturowy, czyli mówiąc mniej dyplomatycznie - znajomość odpowiednich osób, aby przeskoczyć kolejkę, jest ważniejsza niż pieniądze - mówi Maria Libura*, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. zdrowia, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum UWM.

Zwraca uwagę, że w analizach dotyczących m.in. długości życia Polaków widać skutki transformacji ustrojowej początku lat 90: - Tam, gdzie likwidowano duże zakłady pracy, między innym w województwach łódzkim czy zachodniomorskim, tam zabrakło też pomostu do nowej rzeczywistości. W tych właśnie regionach widać też większe wykluczenie mieszkańców, także dotyczące zdrowia. To smutny "spadek" po transformacji, o którym niechętnie mówimy - podkreśla ekspertka.

W jej opinii obraz nierówności w zdrowiu jest „żywym obrazem podziałów społecznych utrwalanych kolejnymi dekadami ślepej na te właśnie kwestie zróżnicowania polityki zdrowotnej i społecznej”.

- Kolejne reformy ochrony zdrowia są tworzone w duchu elitaryzmu, przez ekspertów z klasy średniej i wyższej, główne z perspektywy ich własnych potrzeb. To wielki problem, bo w ten sposób poprawiamy standardy opieki zdrowotnej przede wszystkim w dużych miastach, zapominając o tym, że trzeba dokładnie zbadać sytuację mieszkańców z obszarów najbardziej wykluczonych - zaznaczyła Maria Libura.

Co dziesiąte gospodarstwo domowe w Polsce nie ma własnej łazienki
Wskazuje, że z brytyjskich badań dotyczących wpływu transformacji ustrojowej na zdrowie społeczeństw krajów Europy Środkowo-Wschodniej wynika, że tam, gdzie zabrakło programów pomocowych dla grup, którym odebrano wcześniejsze formy m.in. życia zawodowego, nierówności społeczne i zdrowotne w zasadzie ciągną się do dzisiaj. - Tymczasem obecnie nie powinno być już żadnego uzasadnienia, by np. mieszkaniec Warmii żył krócej niż mieszkaniec Warszawy - konkluduje Maria Libura.

Wnioski ze przywołanych brytyjskich badań potwierdzają polskie analizy. - Sprawdzaliśmy, jak zmieniały się nierówności w zdrowiu (w tym długość życia) w poszczególnych regionach Polski. Okazuje się, że stan z początku lat 90. jest utrwalany, nie mamy sukcesywnie zaznaczających się trendów poprawy w tej materii - przyznaje Rafał Halik z Zakładu Monitorowania i Analiz Stanu Zdrowia Ludności NIZP-PZH.

- Kolejnym stwierdzonym przez nas zjawiskiem są korelacje pomiędzy między stanem zdrowia a czynnikami społecznymi, w tym warunkami mieszkaniowym. Przypomnę, że w Polsce nadal prawie 10% gospodarstw domowych nie posiada osobnej, własnej łazienki - zaznaczył Halik.

Z kolei dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego wskazuje, że zarówno badania międzynarodowe, jaki krajowe potwierdzają, że determinantami nierówności w zdrowiu są m.in.: poziom wykształcenia i wynikający z niego status społeczno-ekonomiczny, co wiąże się z kolei np. określoną wiedzą o tym, jak funkcjonuje system ochrony zdrowi, a tym samym z umiejętnością poruszania się w tym systemie.

- Wydaje się, że nierówności w zdrowiu, które w Polsce zostały wręcz zamrożone - mimo nieustających zmian społecznych oraz gospodarczych - są, w moim odczuciu, w głównej mierze konsekwencją w pewnego centralistycznego modelu zarządzania ochroną zdrowia - mówi ekspertka.

Politycy nie reagują na niepokojące parametry
- Nadal nie reagujemy na parametry, które wręcz powinny nam nakazać  szacowanie ryzyka nierówności i niedostosowania pewnych grup społecznych do efektywnego zarządzania swoim zdrowiem. Wynika to z faktu, że na planowanie, alokację środków finansowych i uruchamianie określonych świadczeń zdrowotnych nadal bardzo często patrzymy ze zbyt wysokiego poziomu, czyli z perspektywy krajowej lub wojewódzkiej - uważa dr Gałązka-Sobotka.

I dodaje: - Tymczasem wszelkie dane gromadzone m.in. przez NFZ, Ministerstwo Zdrowia wskazują. że istnieje bardzo silna korelacja między stanem rozwoju społeczno-gospodarczego danego regionu kraju a interwencjami medycznymi, jakie powinny być tam podejmowane.

- Powinniśmy zatem bardzo szybko identyfikować obszary, których mieszkańcy być może nie będą w stanie sami efektywnie zadbać o swoje zdrowie. W takich sytuacjach konieczne jest - zróżnicowane w zależności od potrzeb - skierowanie w te obszary odpowiednich interwencji oraz środków finansowych - tłumaczy ekonomistka.

- Niestety, w naszym systemie ochrony zdrowia dopiero od 2016 roku mapujemy potrzeby zdrowotne - przede wszystkim na podstawie świadczeń raportowanych do NFZ, ilustrujących zastany obraz całego systemu. Stąd mamy do czynienia z pewnym utrwalaniem różnic w zdrowiu, a nie z ich niwelowaniem - stwierdza ekspertka.

Zauważa jednocześnie, że mapy potrzeb zdrowotnych - przygotowane i publikowane przez Ministerstwo Zdrowia - są bardzo potrzebnym narzędziem w kształtowaniu polityki zdrowotnej. - Dowodzą chociażby, że mamy ogromne powiatowe biały plamy w dostępie do poradni specjalistycznych - zaznaczyła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka podczas jednej z sesji V Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Online.

NFZ: liczby potwierdzają zróżnicowanie w zdrowiu
Filip Urbański, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Innowacji w Centrali Narodowego Funduszu Zdrowia przyznał podczas tej samej debaty, że NFZ widzi oczywiście regionalne różnicowanie w zdrowiu.

- To, że je zauważmy, wynika m.in. z dostępu do informacji o zdrowiu Polaków, które uzyskujemy właśnie dzięki centralizacji pozyskiwania takich danych. Duża w tym rola wojewódzkich oddziałów NFZ. Nie jest więc tak, że wszystko dzieje się na poziomie centralnym - podkreślał dyrektor Urbański nawiązując do wypowiedzi dr Gałązki-Sobotki o centralizacji zarządzania ochroną zdrowia w Polsce.

Wskazał, że województwem, w którym najwięcej osób korzysta ze świadczeń zdrowotnych w ramach publicznego, powszechnego ubezpieczenia, jest Łódzkie. - W 2019 roku aż 83 proc. mieszkańców Łódzkiego skorzystało z co najmniej jednego świadczenia finansowanego przez NFZ. Dla porównania - w woj. opolskim ten odsetek wyniósł w ubiegłym roku 74 proc., tak więc różnica jest naprawdę znaczna - informował Filip Urbański.

Podkreślał, że znacznie różnią się także średnie wartości refundowanych świadczeń opieki zdrowotnej w poszczególnych województwach. - W woj. mazowieckim średnia wartość świadczenia wyniosła w ubiegłym roku ok. 2900 zł, podczas gdy np. w woj. warmińsko-mazurskim ok. 2400 zł - podał przedstawiciel NFZ.

Odnosząc się do map potrzeb zdrowotnych Filip Urbański zaznaczył, że dane do tych dokumentów i analiz pochodzą przede wszystkim z NFZ.

Resort zdrowia: mapy są interaktywne i użyteczne
Jak zatem geograficzne nierówności w zdrowiu wyglądają w kontekście map potrzeb zdrowotnych? Jakie rozwiązania proponuje w tym zakresie Ministerstwo Zdrowia? Przypomnijmy, że 30 czerwca br. MZ opublikowało interaktywne aplikacje do map potrzeb zdrowotnych.

W rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Jakub Adamski, dyrektor Departament Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia zwraca uwagę, że nowe, interaktywne mapy mają być użytecznym, nowoczesnym narzędziem dla decydentów, ekspertów i praktyków.

- Jedna z aplikacji, ważna szczególnie z perspektywy jednostek samorządu terytorialnego, dotyczy czynników ryzyka wybranych chorób i ich profilaktyki. Ta aplikacja będzie więc narzędziem znacznie ułatwiającym identyfikowanie różnych problemów zdrowotnych, którym powinniśmy przeciwdziałać, np. wdrażając określone programy profilaktyczne i angażując w te działania odpowiednie środki finansowe - mówi nam dyrektor Adamski.

I dodaje: - Użytkownicy zyskają dzięki tym nowym aplikacjom ważne, użyteczne narzędzie wskazujące regiony oraz dziedziny wymagające wzmocnienia kadrowego, w bliższej lub dalszej perspektywie czasowej.

Czytaj także:
Jakub Adamski: aplikacje do map potrzeb zdrowotnych są użytecznym narzędziem

Poznamy dokładne analizy dla każdego województwa
- W aplikacjach określany jest także stan sprzętu medycznego, nie tylko jego wiek, ale też częstość używania na danym obszarze, co jest bardzo istotne dla oceny „starzenia” się czy zużycia aparatury. To z kolei przekłada się na decyzje zakupowe, w tym również dotyczące aplikowania o dofinansowanie takich inwestycji - informuje Jakub Adamski.

Jeszcze w tym roku resort zdrowia przewiduje publikację nowej mapy potrzeb zdrowotnych, w odmiennej niż do tej pory formie. Jak wskazuje dyr. Adamski, jednym z nowych kierunków analiz jest wykorzystanie w nich oceny chorobowości (m.in. w poszczególnych regionach Polski), możliwej dzięki współpracy z Uniwersytetem Waszyngtońskim zapoczątkowanej przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Badacze z tego amerykańskiego ośrodka (The Institute for Health Metrics and Evaluation, University of Washington, Seattle - przyp. red.) są autorami obszernego opracowania Global Burden of Disease, w ramach którego przygotowana została analiza dla Polski oraz każdego województwa. - Obecnie, wspólnie z urzędami wojewódzkimi, pracujemy nad wnioskami i rekomendacjami wynikającymi z map potrzeb zdrowotnych dla poszczególnych regionów - informuje nas Jakub Adamski.

Zdaniem ekspertów, dotychczasowy brak dostępu do przejrzystych i funkcjonalnych narzędzi służących korzystaniu z informacji zawartych w mapach potrzeb zdrowotnych, mógł stanowić jeden z powodów utrwalania nierówności w zdrowiu w Polsce. Czy politycy wykorzystają nowe mapy do niwelowania tych różnic, czas pokaże.

* Wypowiedzi ekspertów zanotowano, między innymi podczas zdalnej sesji pt. „Syndrom kodu pocztowego, czyli polskie nierówności w zdrowiu” w ramach V Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Online (14 maja-14 lipca 2020 r.). Zobacz retransmisję całej sesji.


Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.