To nie są bajki: przyszłość należy do robotów, choć dzisiaj to droga przez mękę

JJ/Rynek Zdrowia - 16-07-2020

Roboty już teraz przynoszą wymierne korzyści w medycynie. Dzisiaj to telemanipulatory, które słuchają człowieka i wykonują za niego określone czynności - bardziej precyzyjnie i według określonego standardu. Ponieważ brakuje odpowiedniej liczby kadr medycznych, w przyszłości to właśnie takie urządzenia będą coraz częściej uzupełniać pracę lekarzy.

To nie są bajki: przyszłość należy do robotów, choć dzisiaj to droga przez mękę

- Roboty są elementem ewolucyjnym człowieka, który pozwoli zrealizować marzenia o wolności, równości i sprawiedliwym zarządzaniu. Nie wiem, czy mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus. Z pewnością roboty są z Ziemi. Weźmy się więc do roboty i róbmy roboty, w taki sposób, żeby spełniły nasze oczekiwania - zarówno lekarzy jak i pacjentów - mówi prof. Zbigniew Nawrat, dyrektor kreatywny FRK im. prof. Zbigniewa Religi w Zabrzu, prezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Robotyki Medycznej.

Pierwszym robotem medycznym w Polsce był robot toru wizyjnego, zastępujący asystenta chirurga w czasie operacji. AESOP był pierwszym w kraju pracującym robotem na sali operacyjnej w klinice kardiochirurgii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, prowadzonej przez prof. Andrzeja Bochenka. Kolejnym był robot ZEUS, wypożyczony na przeprowadzenie 10 operacji serca w tej samej klinice.

Natomiast pierwszym robotem chirurgicznym, który został zakupiony i zainstalowany w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu w grudniu 2010 roku,dzięki staraniom prof. Wojciecha Witkiewicza, był system robotowy da Vinci.

- Od momentu wprowadzenia da Vinci do Wrocławia, wykonaliśmy niestety tylko 400 operacji z jego użyciem i to wyłącznie dzięki grantom naukowym i sponsorom. Powodem tak małej liczby operacji jest to, że jesteśmy szpitalem marszałkowskim i nie możemy odpłatnie wykonywać takich usług, choć jest na nie ogromne zapotrzebowanie - stwierdza prof. Witkiewicz.

Robotowa droga przez mękę
Jak podkreśla pionier chirurgii robotowej w Polsce, doświadczenie zdobyte przez wrocławski ośrodek pozwoliło na utworzenie Towarzystwa Chirurgii Robotowej. Po wykonaniu 100 pierwszych operacji ośrodek wystąpił do AOTMiT o zakwalifikowanie trzech typów operacji - prostatektomii, histerektomii oraz operacji jelita grubego - do finansowania przez NFZ. Niestety, według ówczesnej opinii Agencji tego typu operacje powinny być przedsięwzięciami naukowymi a nie świadczeniem gwarantowanym.

- Nie ustawaliśmy w staraniach i ostatecznie w 2017 roku otrzymaliśmy pozytywną opinie, w oparciu o analizę CED. Otrzymaliśmy trzy recenzje pozytywne i jedną negatywną. Minister zdrowia nawet przygotowywał rozporządzenie, aby te trzy procedury były finansowane ze środków publicznych. Ostatecznie jednak nie doszło do wprowadzenia w życie tego rozporządzenia i w dalszym ciągu operujemy wykorzystując granty naukowe i pieniądze od sponsorów - mówi prof. Witkiewicz.

- Mam nadzieję, że w końcu doczekamy się, przynajmniej w niektórych procedurach, finansowania z pieniędzy publicznych najnowszą metodę chirurgiczną - podkreślał prof. Witkiewicz dodając, że im więcej będzie wykonywanych operacji z zastosowaniem systemów robotowych, a w wielu przypadkach są one bardziej korzystne dla pacjenta - są mniej obciążające, wymagają mniejszego zapotrzebowanie na krew, powodują krótszy okres pooperacyjnej rekonwalescencji i powrotu do normalnego funkcjonowania - tym one będą tańsze.

Nie tylko w chirurgii
Prof. Sławomir Blamek z Zakładu Radioterapii Centrum Onkologii Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie - Państwowy Instytut Badawczy oddział w Gliwicach wskazuje, że roboty wykorzystywane są także w radiochirurgii stereotaktycznej.

- Obecnie dysponujemy dwoma modelami robota. Jeden został zainstalowany już prawie 10 lat temu. Drugi to najnowszy model, który umożliwia jeszcze bardziej precyzyjne działanie w czasie radioterapii - mówi prof. Blamek.

Jak dodaje: najnowsze wersje akceleratora medycznego wyposażane są w systemy pozwalające monitorowanie pozycji pacjenta w czasie napromieniania, monitorowanie ruchów oddechowych. Ale dopiero zamontowanie akceleratora na ramieniu robota umożliwiło jego pełną elastyczność i dodatkowe możliwości w planowaniu i realizowaniu leczenia promieniami.

- Dzięki temu możemy odejść od egocentrycznej techniki napromieniania - wszystkie wiązki kierowane na guz nowotworowy nie muszą się przecinać w jednym punkcie. Możemy bardziej precyzyjnie, praktycznie z każdego kierunku napromieniać obszary nowotworowe, guzy o bardziej skomplikowanych kształtach. To wszystko umożliwia oszczędzanie zdrowych tkanek - podkreśla prof. Blamek.

I choć radioterapeuci kojarzą się przede wszystkim z leczeniem chorób nowotworowych, to prowadzą również radioterapię czynnościową, zmian nienowotworowych.

Dynamicznie rozwijający się ośrodek
Pierwsze zabiegi z wykorzystaniem robota da Vinci, który został zakupiony ze środków prywatnych, wykonano w Szpitalu na Klinach w Krakowie w styczniu 2019 roku. Z usług szpitala w ciągu ostatniego roku skorzystało ponad 11 tysięcy pacjentów a 98 proc. zbiegów wykonano tu technikami małoinwazyjnymi - laparoskopowymi lub z wykorzystaniem robota da Vinci.

- Postanowiliśmy naszą inwestycję sfinansować ze środków prywatnych, wierząc, że roboty to przyszłość patrząc przez pryzmat korzyści jakie z ich udziałem dają pacjentom, także lekarzom - mówi Joanna Szyman, prezes Zarządu Grupy Neo Hospital.

Roboty wymagają od lekarzy zupełnie innego przygotowania do wykonywania zabiegów z ich udziałem niż w chirurgii klasycznej. Tutaj istotny jest świat wirtualny i chirurdzy, podobnie jak piloci, uczą się podczas symulacji poza blokiem operacyjnym. Dopiero na pewnym etapie kształcenia, zdobywają doświadczenie na sali operacyjnej.

- To, czego dzisiaj brakuje w polskiej robotyce, oczywiście poza finansowaniem zabiegów z wykorzystaniem robota, to ośrodek kształcenia operatorów z prawdziwego zdarzenia. Tak, abyśmy byli przygotowani na upowszechnienie się wykorzystania technik robotowych w Polsce - stwierdza prezes Szyman.

Dzisiaj na świecie pracuje już ponad 5700 robotów da Vinci i wykonywanych jest ponad 1,2 mln operacji z ich wykorzystaniem. W Polsce jest obecnie 10 autoryzowanych systemów da Vinci. Do końca roku mają się pojawić kolejne dwa, a zgodnie z przewidywaniami do końca 2023 roku mamy mieć ich już 30. Jeśli to finansowanie się znajdzie, najprawdopodobniej tych systemów będzie ok. 40-50

Konieczność ponownej analizy kosztów procedur
Zdaniem dr Zbigniewa Króla, zastępcy dyrektora ds. klinicznych i naukowych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia w latach 2017-2019, wśród całego spektrum robotów medycznych ważną rolę odgrywają i będą odgrywać roboty rehabilitacyjne, które pozwalają na przywracanie ruchomości nie tylko poszczególnych stawów pacjentów, ale także całych kończyn i generalnie człowieka.

- Bardzo liczę na to, że w Polsce będzie dostępnych coraz więcej robotów. W tej chwili jest możliwe finansowanie procedury zabiegu z jego wykorzystaniem, ale nie uwzględnia ono zwiększonego kosztu wykorzystania robota. Są jednak ośrodki w Polsce, które wskazują, że koszty wykorzystania robota da Vinci przedstawiane w swoim czasie AOTMiT mogłyby być dużo niższe, przy odpowiedniej ilości wykonywania tych świadczeń - podkreśla dyrektor Król.

- Wykonanie tysiąca zabiegów z udziałem robota, głównie urologicznych, mogą wskazywać na koniczność modyfikacji wcześniejszych kosztów przedstawianych Agencji. Uważam, że najbliższy rok będzie czasem określenia odpowiedniej taryfikacji świadczeń z wykorzystaniem robota - przekonuje.

Polski robot w służbie rehabilitacji
Przykładem robota polskiego pomysłu i wdrożenia do pracy w placówkach zdrowia zarówno prywatnych, jak i finansowanych ze środków publicznych jest robot rehabilitacyjny Luna EMG firmy EGZOTech z Gliwic. W Polsce wykorzystywanych jest już ok. 50 takich urządzeń, ale także są one obecne na rynku europejskim i azjatyckim, jeden pracuje już w Australii.

- Robot Luna EMG jest niepozornym asystentem rehabilitanta. Dzięki zmianie końcówek może on pracować z pacjentem zarówno w obrębie kończyn górnych, dolnych a także tułowia. Jego unikalną wartością jest reaktywna elektromiografia. Jeśli pacjent, na przykład po udarze, traci możliwość poruszania swoją kończyną, ale ma choćby najmniejszą aktywność mięśniową - 3,4 mikrowolty - Luna potrafi ją wychwycić i zamienić na ruch - objaśnia dr Anna Poświata, kierownik kliniczny firmy EGZOTech.

Dzięki temu pacjent, nawet nie mając możliwości samodzielnego ruchu, ma możliwość aktywnej pracy ze wspomaganiem robota. Zarówno pacjenci neurologiczni, jak i ortopedyczni mogą korzystać z różnych programów treningowych.

Jak podkreśla, na obecnym etapie rozwoju robotów nie są one w stanie zastąpić fizjoterapeuty, szczególnie w zakresie dotyku, empatii, ale robot jest bardziej dokładny, nie męczy się a pacjent może być bardziej samodzielny w czasie terapii. To w czasie pandemii COVID-19 okazało się być istotne - wskazuje ekspertka.

Sięgać po nieosiągalne
Dr Bartłomiej Stańczyk z firmy Accrea Engineering Poland, który stworzył wiele robotów, podkreśla, że swoje urządzenia nazywa nie asystującymi a ''umożliwiającymi'' pacjentom sięgać po nieosiągalne.

Jako przykład zaprezentował ramię robota, który służy pacjentowi, który prawie nie porusza rękami i nogami. W spożywaniu posiłków pomaga mu w tym rodzina. Dzięki stworzonemu przez Accrea ramieniu robotycznemu może to robić samodzielnie i sięga po dla siebie nieosiągalne.

Jak podkreśla, wśród wielu stworzonych przez siebie robotów za najważniejszym projekt uważa ReMeDi - Vison -przeznaczony do zdalnej diagnostyki ultrasonograficznej. Lekarz nie musi mieć kontaktu z pacjentem, może być w dowolnym miejscu w kraju, a nawet w dowolnym miejscu na planecie. Obecny przy pacjencie jest tylko jego  robot awatar. To przyszłość dla pacjentów i dla lekarzy.

* Wszystkie wypowiedzi zanotowano podczas sesji "Roboty medyczne" (9 lipca) w ramach V Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Online.

 


Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.