Specjaliści: otyłość nie jest defektem wyglądu, ale poważną chorobą

Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia - 31-03-2018

- Głównym celem prywatnych porad dietetyków jest osiągnięcie doraźnego efektu, szybkie zrzucenie kilogramów, aby chory był zadowolony i zapłacił. To nie ma nic wspólnego z leczeniem otyłości, bo wkrótce następuje ponowny przyrost masy ciała - ostrzega prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością.

Specjaliści: otyłość nie jest defektem wyglądu, ale poważną chorobą

Jak podkreśla prof. Olszanecka-Glinianowicz, kierująca Zakładem Promocji Zdrowia i Leczenia Otyłości Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, warto zastanowić się, czym w swojej istocie jest otyłość. - Powszechnie uważa się, że to choroba metaboliczna, spowodowana nadmiarem tkanki tłuszczowej, oraz że jest to wyłącznie winą chorego. Nieprawda! - podkreśla specjalistka.

Przypomina, że otyłość nie jest jedną z chorób metabolicznych, ale stanowi ich powikłanie. - Otyłość nie jest też spowodowana nadmiarem tkanki tłuszczowej, gdyż jest to objaw choroby, nie zaś jej przyczyna. Otyłość nie jest też wyłączną winą chorego, ponieważ czynników warunkujących jej występowanie nie można sprowadzać jedynie do tego, że ktoś za mało się rusza i je zbyt dużo - zwraca uwagę ekspertka.

Prognozy nie są optymistyczne
Wskazuje, że otyłość jest chorobą przewlekłą, nawracającą, bez tendencji do samoistnego ustępowania. - Jej przyczyny są bardzo złożone - środowiskowe, psychologiczne, związane z zaburzeniami osi hormonalnych regulujących pobór pokarmu - wylicza.

Przyznaje: - Nie wiemy dziś, czy wydzielanie pewnych neuroprzekaźników jest pierwotne czy wtórne. Wiemy jednak, że w dużej grupie osób, u której przyczyną rozwoju otyłości są czynniki psychoemocjonalne, występują zaburzenia wydzielania takich neuroprzekaźników jak chociażby dopamina.

Prof. Olszanecka-Glinianowicz zaznacza, że liczba osób z otyłością w naszym społeczeństwie rośnie. Szacuje się, że w 2035 r. problem ten będzie dotyczył ok. 33% dorosłych mieszkańców Polski. To bardzo niebezpieczna tendencja, gdyż jednocześnie wzrasta liczba chorych z powikłaniami związanymi z otyłością - między innymi z cukrzycą typu 2 i nadciśnieniem tętniczym.

Przestańmy wyrzucać pieniądze w błoto
- Czy Polskę stać na to, by nie leczyć profesjonalnie otyłości? Jeśli przyjrzymy się wszystkim kosztom tej jednej choroby, w tym bezpośrednim - m.in. wydatkom na opiekę medyczną, hospitalizacje, rehabilitację, leczenie powikłań - to okaże się, że są to olbrzymie kwoty - alarmuje ekspertka.

Dodaje, że nikt u nas nie liczy dokładnie kosztów pośrednich dotyczących otyłości, obejmujących np. straty w produktywności indywidualnej i społecznej, wydatki związane ze zwolnieniami lekarskimi, niepełnosprawnością, czy przedwczesnymi rentami i zgonami.

- Wydajemy poważne środki na prewencję otyłości, tyle że te wszystkie programy profilaktyczne nie kończą się badaniami ich rzeczywistej efektywności. Są programy, które mogą być przykładem marnotrawienia publicznych pieniędzy - mówi specjalistka.

- Jeżeli uważamy, że tylko poprzez edukację zmniejszymy skalę występowania otyłości, to popełniamy wielki błąd. Niestety, takie podejście, nie mające potwierdzonej efektywności, jest powielane w Narodowym Programie Zdrowia - zaznacza prof. Olszanecka-Glinianowicz. Wskazuje, że według danych z 2010 r. nadwaga i otyłość spowodowały na świecie ok. 4 mln zgonów. Były też przyczyną - w zależności od kraju - utraty od 3 do 9 proc. utraconych lat życia.

Problemu nie rozwiążą diety cud
Co dzisiaj możemy zaoferować chorym na otyłość? Jak przyznaje ekspertka, tak naprawdę tymi pacjentami zajmują się w Polsce głównie lekarze rodzinni. - Jednak w obecnej sytuacji nie są oni w stanie skutecznie leczyć otyłości, między innymi z powodu braku czasu, nadmiaru obowiązków, ale także wskutek braku odpowiedniego przygotowania - informuje.

Podkreśla, że problemu nie rozwiązują dietetycy: - Spotykam ludzi, którzy byli u dietetyków. Głównym celem ich prywatnych porad jest osiągnięcie doraźnego efektu, aby chory był zadowolony i zapłacił. To nie ma nic wspólnego z leczeniem otyłości, bo wkrótce następuje ponowny przyrost masy ciała - mówi prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz.

Zaznacza, że w naszym kraju porad osobom z otyłością udziela wiele osób bez żadnego przygotowania medycznego. - Doradzają, jak, zrzucić zbędne kilogramy, stosując kolejną dietę cud, ale nie leczą choroby. W ten sposób problem się pogłębia - przestrzega. Dodaje, że w efekcie przybywa w Polsce osób z tzw. otyłością olbrzymią.

Co należy zrobić, aby naprawdę pomóc otyłym?
Zdaniem prof. Olszaneckiej-Glinianowicz efektywny system leczenia otyłości powinien - w skrócie - wyglądać tak: - Odpowiednio przygotowany lekarz rodzinny, po zdiagnozowaniu otyłości, kieruje chorą osobę do obesitologa zachowawczego (lekarza specjalizującego się w leczeniu otyłości - red.). To on zdiagnozuje rzeczywiste przyczyny otyłości, wdroży odpowiednią terapię, poprowadzi dalsze postępowanie terapeutyczne, ewentualnie skieruje na leczenie operacyjne - tłumaczy prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością.

Dodaje, że w procesie terapeutycznym obesitologa powinien wspierać dietetyk, psycholog, fizjoterapeuta, a jeżeli zajdzie taka potrzeba, to na końcu tego procesu powinien wkroczyć chirurg obesitolog.

- W rozmowach z decydentami na temat obesitologów słyszę, że w Polsce już teraz mamy za dużo specjalizacji lekarskich. Jednak chociażby w Europie Środkowo-Wschodniej funkcjonuje specjalizacja właśnie z obesitologii, m.in. na Litwie, Węgrzech, w Czechach, Rumunii, a tworzy się ją w kolejnych krajach - informuje prof. Olszanecka-Glinianowicz.

Wymienia korzyści wynikające z profesjonalnego, skutecznego leczenia otyłości, w tym m.in.: obniżenie kosztów leczenia powikłań, redukcję wydatków z tytułu rent i absencji w pracy, racjonalizacja wydawania publicznych pieniędzy na kontraktowanie świadczeń.

Gorsza jakość życia, zaburzenia emocjonalne, depresja
Czy kobiety są bardziej podatne na przyrost masy ciała? Na to pytanie podczas III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych* odpowiadała prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, prorektor ds. rozwoju i promocji uczelni Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Katedry Zdrowia Kobiety SUM: - Tak. Powodem jest nie tylko, to, każda ciążą powoduje przyrost masy ciała średnio o 12%. Później podobny proces może, choć nie musi, następować w okresie okołomenopauzalnym, pod koniec aktywności zawodowej - tłumaczy prof. Skrzypulec-Plinta.

- Skutki nasilenia otyłości to m.in. pogorszenie jakości życia, zaburzenia emocjonalne, depresja, ale również problemy dotyczące życia seksualnego - wylicza. - Otyłość stanowi, między innymi, ogromny problem w ginekologii. U otyłych pacjentek występują różne problemy związane z przebiegiem ciąży, częstsze skłonności do raka endometrium, a przede wszystkim pojawia się zespół metaboliczny powodujący zaburzenia miesiączkowania - mówi specjalistka.

Wskazuje, że otyłość negatywnie wpływa również na płodność: - Już redukcja masy ciała o 10% zwiększa szansę na zajście w ciążę. Zwraca też uwagę, że nieprawidłowe odżywianie się kobiety ciężarnej podąża w dwóch głównych kierunkach - niedożywienia lub otyłości.

- Nie jemy, gdyż boimy się przytyć lub przeciwnie - objadamy się i masa ciała rośnie. W tym drugim przypadku zwiększa się np. ryzyko cukrzycowe, występuje nadmierna podaż witamin, rozwija się nieprawidłowy metabolizm rozwoju płodu - wyjaśnia prof. Skrzypulec-Plinta.

Otyłość wśród dzieci - problem narasta
Dr hab. Paweł Matusik z Katedry i Kliniki Pediatrii i Endokrynologii Dziecięcej SUM wskazuje z kolei, że niepokojącą tendencją jest obniżanie się wieku dzieci z otyłością: - Problem ten coraz częściej dotyczy już okresu od niemowlęctwa do 5. roku życia. Zgodnie z prognozami WHO liczba dzieci otyłych w tym przedziale wiekowym będzie rosła - informuje.

Dodaje, że - podobnie jak u dorosłych - także wśród dzieci zwiększa się odsetek osób z tzw. otyłością olbrzymią. W niektórych krajach cierpi na nią już ok. 50% otyłych dzieci. - Mamy więc dobrze zdiagnozowany problem - znamy przyczyny otyłości wśród dzieci i młodzieży, wiemy, jakie są prognozy. Brakuje natomiast m.in. w naszym kraju opracowanego i skutecznego planu w zakresie działań, które stworzą system zarówno w zakresie profilaktyki, jak i leczenia otyłych dzieci - mówi ekspert.

Wyjaśnia, że według różnych badań, otyłość olbrzymia skraca długość życia średnio od 6,5 do nawet 17 lat. - W naszej poradni widzimy, że wśród czynników środowiskowych otyłości wśród dzieci występuje m.in. niski stopień dochodów i wykształcenia rodziców - stwierdza dr hab. Paweł Matusik.

Skuteczna profilaktyka, profesjonalne leczenie
Przypomina, że oprócz złych nawyków żywieniowych (m.in. fast foody, słodzone wysokokaloryczne napoje) jedną z ważniejszych przyczyn otyłości wśród dzieci jest brak aktywności fizycznej.

W Stanach Zjednoczonych wyliczono, że przeciętnie w ciągu tygodnia jedno dziecko korzysta aż 44 godziny z komputera oraz różnych urządzeń mobilnych. - Udowodniono, że otyłość u dzieci bardzo negatywnie wpływa nie tylko na ich zdrowie fizyczne, ale i psychiczne oraz społeczne - podkreśla Paweł Matusik.

Prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz zaznacza, obok prawidłowego identyfikowania przyczyn otyłości i efektywnej profilaktyki, głównym warunkiem skutecznej walki z otyłością jest zmiana społecznego postrzegania tego problemu zdrowotnego.

- To nie jest kwestia gustu, estetyki, czy defekt wyglądu. Otyłość jest poważną, przewlekłą chorobą, którą trzeba profesjonalnie leczyć - podsumowuje prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością

* Wszystkie wypowiedzi zanotowano podczas sesji „Otyłość i nadwaga - mamy poważny problem” w ramach III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 8-10 marca 2018 r.).